Grubasy!

Byłem ostatnio w Maku… na takiej małej kanapeczce 😉 No tak bo nie uważam żeby  zjedzenie fastfooda od czasu do czasu było jakimś przestępstwem. Tak samo jak nie uważam żeby picie alkoholu w rozsądnych ilościach tym bardziej było przestępstwem… Wszystko jest dla ludzi jak mówi stare indiańskie porzekadło 😉 Nie żartowałem ono nie jest indiańskie… W  każdym bądź razie w tym Maku zobaczyłem coś przeokropnego… Co? Zapraszam do czytania!

Sytuacja wyglądała prawie jak na zdjęciu, które własnie znalazłem w sieci… Prawie… tj. była tam bardzo otyła babcia, bardzo otyła mamcia i dwójka bardzo małych ( 3-4 lata) ale baaaaaardzo już otyłych.. dzieci.

Trudno – jesteś dorosła, lubisz żreć! Lubisz mieć wysoki cholesterol lubisz  nie dożywać 40, oka… twoja sprawa… Ale co złego zrobiły Ci te dzieci?!! Czemu marnujesz im zdrowie i skazujesz na życie w obozie koncentracyjnym zwanym dalej szkołą… Tak bo nie żyjemy w kraju idealnym tak jak chciała by tego Unia… w kraju poprawnym politycznie i tolerancyjnym… Żyjemy w kraju, w którym otyłe dzieci mają w szkole przesrane… bo wytyka się je palcami… bo nikt nie chcę mieć ich w swojej drużynie na lekcjach wf… no chyba, że na bramce… to wiesz… napastnik bez szans…. ( wiem głupi żart) głupi, ale pisanie „otyłość jest zła” niczego nie zmieni… Nie zmieni myślenia tej MCmamy która futruje swoje 4 letnie dzieci tysiącami kalorii! Trzeba tej mamie prosto z mostu powiedzieć, że NISZCZY SWOIM DZIECIOM ŻYCIE! Niszczy…

A teraz poważnie.  W szkolnej szatni i na szkolnym korytarzu po tym jak na WFie zawaliło się mecz piłki nożnej na zgarnia się cięgi. Bo dzieci są bezwzględne! Wyzwiska, wyśmiewanie, obrażanie i cała masa rzeczy, których ja już dawno nie uczeń pewnie nie potrafię sobie nawet wyobrazić!

Dobra szkołę małe grubaski przeżyły (ps. mówię tu o futrowanych grubaskach a nie otyłych w wyniku choroby!!!!!) przeżyły choć ich psychika nie jest już w najlepszym stanie bo z ich małych dziecięcych głów w 2 miesiące wakacji nikt nie wymaże wielu lat poniżania.  I wyobraź sobie MCmamuśko, że po takich przeżyciach twoje dzieci nie będą duszami towarzystwa, łatwo nawiązującymi kontakty i potrafiącymi opowiadać o swoich zaletach chociażby przyszłemu szefowi… kumasz?

Idziemy dalej… Jesteśmy przy związkach międzyludzkich. Nigdy grubasem nie byłem, ale biorąc pod uwagę fakt, że wiele choć ciut otyłych osób krępuje się na samą myśl o paradowaniu w stroju kąpielowym po plaży to możemy sobie tylko wyobrazić, że nawiązanie relacji z drugą osobą… kobietą, która spodoba się naszemu bogu ducha winnemu, utuczonemu przez rodziców lub babcię grubaskowi będzie mega trudne. Z powodu świadomości swojego wyglądu, nieśmiałości, braku wprawy w nawiązywaniu kontaktów i na końcu strachu przed odrzuceniem bo przecież w szkole się z niego śmiali i nikt z nim nie chciał przebywać więc czemu miała by z nim przebywać kobieta, która mu się podoba!?

Wiem, że trochę cisnę… ale tylko dlatego, że my wszyscy wiemy, że fastfoody są złe… że pływanie po alkoholu jest złe, że szybka jazda autem może Cię zabić… wiemy i co z tego…

Bardzo poruszył mnie widok tych małych dzieci futrowanych w Maku przez mamę i babcię. Trzeba też wiedzieć, że poza ogromną ilością komórek tłuszczowych wyposaża się te małe dzieci w bardzo niezdrowy nawyk  szybkiego i niezdrowego jedzenia, który przekazywany jest z pokolenia na pokolenie… Tak jak mówi się, że są rodziny z wieloletnimi tradycjami sportowymi tak chyba ja zacznę mówić, że są rodziny z wieloletnimi tradycjami chorobliwego obżerania się w Maku… chociaż jakaś tradycja…

Trzeba też pamiętać, że tak mocno wyeksploatowany przez otyłość organizm zużywa się szybciej i może się okazać, że nie wystarczy tym MCdzieciom nawet do 30.  Zapchane tętnice, wytarte stawy, zajechane serducho…

Dobra żeby nie było, że tylko głupoty wypisuje i zostawiam Was z lekkim otyłym niesmakiem. Co zrobić? Jak żyć panie premierze? Można by rzec… Zdrowo!  

I zdradzę Wam teraz mega tajemną wiedzę z zakresu odchudzania i bycia fit… uwaga: zamiast godzinami szukać w necie sposobów i ćwiczeń na to jak pozbyć się tłuszczyku po prostu zakładasz wygodne buty i idziesz na spacer. Tak na spacer… zamiast 40 minut szukania w sieci różnych magicznych diet po prostu spacerujesz… nie biegasz bo dla ludzi bardzo otyłych bieganie nie jest wskazane ze względu na dużą masę która muszą trzymać stawy. Oczywiście nie zapominaj o basenie… Chociaż tu możesz mieć wymówki bo się krępujesz… bo nie masz czepka stroju i w ogóle… ale spacery? Czego nie masz? Butów? Czasu? :O To teraz sobie pomyśl ile czasu spędzasz patrząc w telefon i przełóż to na chodzenie… nie… tak długo na początek nie maszeruj…  I musisz wiedzieć, że niemieccy lekarze niemieckim emerytom już wiele lat temu zapisywali spacery na receptę! A Niemiec wie lepiej… wiesz o co kaman… BMW… audi… lidl… 😉

I jeszcze jedzenie… regularne przede wszystkim, bogate w owoce i warzywa, bo chleb z serem i szynką to nie warzywo. I nie głodź się bo wtedy Twój organizm zacznie pożywienie oszczędzać i odkładać bo ” nie wie kiedy dostanie je następnym razem”. Metabolizm musisz przyspieszyć… tj. nauczyć organizm, że musi szybko strawić bo za chwilę znów dostanie niedużą dawkę pokarmu.

amen…

Wiem, że trochę jestem dzisiaj chaotyczny,  ale to wynika tylko i wyłącznie z faktu, że piszę o rzeczach, które mnie bolą…

pozdrawiam i do zobaczenia za tydzień!

You may also like...

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *