Nie toną Ci, którzy do wody nie wchodzą…

Niby śmieszny tekst taki… prosty i bez sensu go tam wkleiłem… a wczoraj utopiłby się na basenie całkiem dobry pływak!

Zapraszam do czytania…

Sławka zapewne znacie, opowiadałem Wam już o nim kilka razy wcześniej… że to stały bywalec basenu a przy tym dobry pływak i zapalony żeglarz. Co wiąże Sławka z tytułem dzisiejszego wpisu? Hmm… Sławek jest akurat gościem wykazującym się dużą życiową pokorą, dobrze pływa, ale się z tym nie obnosi, nie szpanuje. Wczoraj jednak potwierdził tytuł mojego dzisiejszego posta. Sławek płynął kraulem już jedną z ostatnich długości bo… kończył nam się na pływalni czas. Wydawało mu się, że za chwilę się z kimś zderzy i w tym kraulu tak szybko i dość niespodziewanie podniósł głowę do góry i… dostał „strzała” z wody… ale takiego chyba prosto do płuc… Wodna szpryca momentalnie odebrała mu siły a brak możliwości odksztuszenia wprowadził go w stan nerwowości. W tej, krótkiej chwili, która dla nas obu wydawała się trwać strasznie długo, Sławek z toru numer 2 na którym pływał wystrzelił jak z procy w moim kierunku w poszukiwaniu pomocy i… udało się… udało się odkrztusić i nabrać tak cennego i brakującego mu już powietrza.

Po co ja to piszę? No nie po to żeby mojemu koledze ujmować umiejętności pływackich… tylko po to żeby was przestrzec … Bo nie toną tylko ci, którzy do wody nie wchodzą… a utonąć może gość pływający świetnie i taki, któremu tylko zabrakło odrobiny szczęścia… Wyobraźcie sobie teraz, że rzecz się dzieje na jeziorze, no bo ile razy będąc nad wodą widzieliście gości, którzy wypływają sobie w głąb jeziora tak wiecie… trochę żeby popływać a trochę dla szpanu… I gdyby taki gość zachłysnął się na samym środku tego kąpieliska… tak gdzieś  ze 200 metrów od brzegu! Dopłynął byś? Zdążył go uratować? A czy on sam miałby jakiekolwiek szanse? Wczoraj Sławek płynął jakieś 2,5 metra od brzegu a i tak i jemu i mi zrobiło się bardzo gorąco, tak 2,5 metra nie 200…

Wracając do tytułu. Ci którzy z własnej nieprzymuszonej woli do wody nie wchodzą nie dają sobie „szansy” na utonięcie. Więc są w miarę bezpieczni…Toną przeważnie ludzie, którzy pływają świetnie bądź, którym się tylko tak wydaje… I których może zgubiła brawura, alkohol albo luźna wakacyjna atmosfera? No i nie zapominajmy o skurczach, ale nie takich skurczach jak łapią Was na co dzień… chodzi mi tu o takie skurczebyki, które jak złapią to wyginają kończyn we wszystkie strony świata, skurcze, które jak chwycą Cię w nocy to mięsień boli potem jeszcze kilka dni. I znów wyobraź sobie taki skurcz w wodzie… Dodajmy do tego wszystkiego jeszcze ludzką znieczulicę, brak umiejętności oceny sytuacji bądź brak umiejętności niesienia pomocy… i jesteśmy głęboko w du*&Y

„Woda to żywioł” Jak mówił mój uczelniany wykładowca…

pozdrawiam i do zobaczenia za tydzień!

 

You may also like...

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *