Strażacy na basenie!

„Wskoczył… oczywiście „ratowniczym” tak żeby mieć gościa cały czas na oku…. i ile sił popłynął mu z pomocą”

Klikamy -> ->  ->  ->  czytamy 😉

Nie! Nie było żadnej akcji ratowniczej na basenie w wykonaniu strażaków… Był jednak trening. W ogóle chłopaki trenują na naszym basenie już od kilku ładnych miesięcy! Jest ich tam ze 40 sztuk… i wszyscy się uczą… jak pływać, jak skakać, jak ratować…. Pełen pakiet. Chłopaki (dziewczyny też 🙂 pływają różnie jedni lepiej inni gorzej, ale wszyscy pływają! Z mojego punktu widzenia- osoby dość krytycznej, jest to super sprawa. Pamiętam bowiem czasy kiedy to strażnicy miejscy okrywali się niechlubną sławą fotoradarów. Wówczas była na nich też duża społeczna nagonka. Wyciągnięto wtedy w telewizji historię dwóch strażników miejskich, którzy podczas patrolu zauważyli topiącego się mężczyznę. I co? I nic! Bo żaden z nich nie umiał pływać. Stali więc nieporadnie na brzegu i czekali…

Nie uważacie, że to trochę kiszka? Że ludzie, którzy mają służyć dla dobra społeczeństwa nie potrafią pływać? Czy nie powinno to być jednym z głównych wymogów przyjęcia do służby? Lub etapem w służbowym rozwoju policjanta, strażaka, czy strażnika miejskiego. Pomijając aspekt zdrowotny, z którego wszyscy zdajemy sobie doskonale sprawę…Mundurowi byli by po basenie zrelaksowani, odprężeni a  ich spracowane kręgosłupy odprężone!

Pamiętać trzeba, że są to ludzie, którzy patrolując ulicę mogą natrafić na przeróżne związane z wodą sytuacje… a to ktoś wpadnie do wody po pijaku, a to ktoś rzuci się żeby ratować telefon komórkowy… a pod kimś innym zarwie się lód… Sytuacji można wymienić mnóstwo… Oczywiście są policjanci, strażacy i strażnicy, którzy pływać potrafią – to jest jasne… jednak nie wszyscy.

Dlatego bardzo chciałem pochwalić strażaków  z Bydgoszczy, że pływają… Sam widziałem na własne oczy! Skaczą, pływają, ratują! Moim zdaniem będą kompleksowo przygotowani do służby i do niesienia pomocy. W ogóle uważam, że każdy powinien umieć pływać… Że lekcje pływania powinny być dostępne dla każdego dziecka, kto wie czy nawet już nie od 1 klasy podstawówki – są to przecież dzieci 6-7 letnie a my naukę rozpoczynamy już z 4 latkami i to z powodzeniem. Takie cotygodniowe lekcje byłyby na pewno ulgą dla ich małych przeciążonych wielkimi tornistrami kręgosłupów i karków zgiętych od zabawy telefonem czy tabletem…

Lekcje pływania dla wszystkich! Jakież to piękne! Mielibyśmy wówczas społeczeństwo zdrowe, wysportowane, ale przede wszystkim liczba utonięć podawanych we wrześniowym wydaniu wiadomości znacząco by spadła… Szkoda, że zamiast strajkować przeciwko wielu rzeczom, bez których lub z którymi możemy spokojnie żyć… nikt nie strajkuje za tym żeby jego dziecko miało w szkole lekcje pływania za darmo! Dla zdrowia! Dla jego dobrej przyszłości! Tak, bo zdrowy i wysportowany za młodu organizm starzeje się wolniej!  To co? Szykować transparenty?

 

Pozdrawiam

oplywaniublog.pl

You may also like...

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *