Duch na basenie!

„…Miejscowi już wiedzieli, znali całą sprawę. On jednak niczego się nie spodziewał, skończył pracę jak co dzień. Zrzucił ratowniczy uniform i spokojnie zszedł do szatni, ostatni rzut oka na monitoring i nagle w jego oczach pojawiło się przerażenie! Wbiegł po schodach tak szybko jak jeszcze nigdy… wpadł na basenową nieckę jak oszalały, gotowy do skoku, tam jednak …”

Mówiłem, że będzie strasznie… co stało się potem? Zapraszam do czytania 😉

W sumie to mógłbym pisać jakieś przerażające powieści… No więc to było tak…

W ten sam dzień, w którym na basenie trenował „Angielski Pacjent” wydarzyło się coś… dziwnego? przerażającego… hm….

 

Wychodziłem ostatni, zawsze wychodzę. Razem ze mną pracę kończyli ratownicy. Jako, że basen umiejscowiony jest na piętrze do szatni z kurtkami zejść trzeba po schodach… Na korytarzu panowała atmosfera rozluźnienia a ratownicy byli już myślami w domu. Jednego z nich coś tknęło i zakładając już kurtkę po raz ostatni skierował swój wzrok na basenowy monitoring… nagle zbladł i ile sił w nogach wbiegł schodami do góry. Nigdy jeszcze nie pokonywał ich w takim tempie… spocony wpadł na nieckę basenu i… zmieszany zszedł na dół…  „Tam nic nie ma” rzucił tylko w stronę czekającej na rozwój wydarzeń szatniarki… Patrzy znów na monitor… „to wygląda jak ciało, ale się przestraszyłem” dodał…,

„hmm… może duch” podrzuciła szatniarka… Wszyscy lekko zamarli i w szatni zapanowała cisza… Przebierałem się tam też ja… Z początku nie wiedziałem co się stało. Ratownik wyprysnął do góry tak szybko, że nawet nie zdążył przekląć a po powrocie zmęczony i blady był jak nigdy… Mówi… „kurwa! myślałem, że się ktoś utopił…” Tylko co to jest na tym monitorze? Plama? Znów ktoś z końca szatni podrzucił… „duch pewnie”

Na to wchodzę ja cały na biało i mówię… to zegar się w tej wodzie odbija… na czerwono…

narazie…

 

Chyba zacznę pisać powieści… zadziwiające zdjęcie z monitoringu wrzucam wyżej… zdjęcia przerażonego ratownika niestety nie mam… 🙂

Pozdrawiam i do następnego piątku…

brrr…. chyba dzisiaj nie zasnę… 😉

You may also like...

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *