Rola rodzica w procesie nauczania pływania!

Co niektórzy pewnie zadają sobie teraz pytania „ale jak to rola rodzica?”. No właśnie… dlatego postanowiłem dzisiaj podjąć niniejszy temat… Chyba będę pisał trochę poważniej…Wszystkie moje zajęcia prowadzę z dużym luzem i osobom będącym u mnie pierwszy raz może się wydawać, że to takie „śmiszne” wszystko. Hmmm robione z humorem, ale zapewniam Was, że również z pełnym profesjonalizmem. No nie wiem jeszcze… zastanowię się nad tą powagą moich tekstów. A teraz do rzeczy! Rodzicu! Przeczytaj!

[AdSense-A]

No właśnie… Rodzic w procesie nauczania pływania jest ważny a nawet bardzo ważny. Wydaje mi się, że czasy, w których żyjemy sprawiają, że zbyt przesadnie pozostawiamy proces wychowania naszych dzieci różnym placówkom i nauczycielom. Szkole, przedszkolom, szkółką karate, szkołom pływania itp. Obserwując niektórych rodziców zauważyłem, że bardzo lekko podchodzą do lekcji pływania i do uczestnictwa ich dzieci w tych zajęciach. Bardziej to przypomina 45 minut czasu wolnego dla rodzica niż lekcje pływania dla dziecka. OK jeśli tak to traktujesz to nie ma problemu, dla każdego coś dobrego. Nie uważam żeby był to grzech śmiertelny 😉 Musisz tylko pamiętać, że bez Twojego wsparcia, postępy dziecka mogą nie być tak spektakularne jak byś tego oczekiwał.

W zdecydowanej większości przypadków w pełni panujemy nad procesem, któremu poddawane są Wasze dzieci tj. procesem nauczania pływania. Niestety trafiają się takie małe ananasy, które nie czują respektu ani przed rodzicem a już tym bardziej przed jakimś obcym chłopem, którego mama każe nazywać „trenerem”. Po prostu nie ma na nich bata. Nie jestem przecież w stanie nakłonić dziecka do wykonywania ćwiczeń skoro nawet jego rodzice nie są w stanie zmusić go do… czegokolwiek… To tak jak chodzenie za dzieckiem i przypominanie mu, że ma oddychać… No ważna sprawa, bo się przecież udusi ananas jeden … Ale nie wykonasz wdechu za niego… nie da się. Trzeba więc z dzieckiem pracować…  W domu i nie wierzyć ślepo w to, że wychowa go nam przedszkole czy nauczyciel w gimnazjum a nie…gimnazjów już nie ma – sorry ;). Pamiętaj, że w szkole taki belfer ma na jednej godzinie 30 sztuk a godzin 5 jedna po drugiej. A to już daje sporą gromadkę do wychowania. Pamiętaj również, że fakt bycia nauczycielem nie zmusza nikogo do użerania się z przypadkami skrajnymi. Nie nie… nie te czasy… Nawet jak posyłasz do prywatnej… A z resztą pomyśl czy Ty w swoim życiu trafiając na trudnego klienta, sąsiada czy szefa mówisz sobie „o zajebbiście jest wyzwanie! Sprawie by dzisiaj szef stał się lepszym człowiekiem” no nie! Mówisz raczej… „dobra, przeżyję to spotkanie – pouśmiecham się trochę i spadam do domu”… Nie jest tak? 😉

Kolejny aspekt to praca z dzieckiem w domu! Kosmiczne efekty przynosi praca fizyczna z dzieckiem w domu. Naszym dzieciakom zalecamy ćwiczenia nóg na sucho co jak już wspomniałem przynosi pożądane efekty i znacząco przyspiesza zdobywanie przez nich umiejętności pływackich. I to, że ktoś nogami w domu pracował lub nie jestem w stanie stwierdzić na 98%  bo to po prostu doświadczony instruktor widzi. Ale efekty same nie przyjdą. Ja wiem, że bycie rodzicem nie jest łatwe, że pracy jest dużo, jeżdżenia autem po mieście i zajęć dodatkowych dla dzieci też jest dużo, ale bez pracy nie ma … no wiecie czego 😉

[AdSense-A]

Motywacja: Rodzic może pomóc i nam instruktorom i swojemu dziecku motywując je do pracy, chwaląc za dobrze przepracowane zajęcia a karząc za przepuszczone lekkim leszczem 25 zł za lekcje pływania, którą ananas olał zupełnie. Miło wspominam jedną mamę, która kazała swojemu małemu Mateuszowi wyłożyć z kieszonkowego kasę za lekcje pływania, którą Mati zbeształ… nie ćwiczył, grandził i miał ją w nosie… Mati ze zwieszonym nosem wyciągnął z kieszeni kapustę i za swoje złe zachowanie zapłacił jedną z najwyższych cen w swoim dziecięcym życiu… pozbawił się przyjemności, którą są zakupy. A to wszystko przez swoje złe zachowania  na lekcji pływania… źle? Następnym razem zastanowił się dwa razy czy nie będzie dla niego bardziej korzystnie jednak przećwiczyć te 45 minut morderczych basenowych zajęć 🙂 Mówiąc o motywacji należy wspomnieć też o małym geście, który wykonany w stronę dziecka daje mu do zrozumienia, że mama czy tata doceniają jego wysiłki. Często po wykonaniu trudnego dla dziecka ćwiczenia jego głowa odwraca się w stronę siedzącego na widowni rodzica w oczekiwaniu na pochwałę. Niestety pochwały brak… bo na fejsie działy się akurat rzeczy wagi państwowej.  A wystarczyłoby pokazać dziecku „OK” wiecie taki palec w górę… 😉 i tyle. Było trudne zadanie do wykonania, była pochwała rodzica – dziecko wie, że zrobiło dobrze i mama to widziała – koniec.

Rozmowa: Ważne jest też by z dzieckiem rozmawiać. Z niewolnika nie ma pracownika jak mówi Roman.  I takie dziecko, które jeszcze czaczy nie kuma i nie wie, że basen jest dla zdrowia i dla jego dobra to po co ono ma tam chodzić? Bo mam każe – no nie… Więc z dzieckiem trzeba rozmawiać, opowiedzieć mu po co jest ten basen, że to dla zdrowego ciała i że głowa też wtedy odpoczywa i że to dobrze umieć pływać i że trzeba być grzecznym i ćwiczyć ładnie no nie wiem co jeszcze… nie mam dzieci … to Ty jesteś rodzicem wymyśl coś 😉 Ale rozmawiaj! Motywuj, ustalaj zasady i nakładaj kary za nie wykonanie zadania lub za nie dotrzymanie terminu 😉 a co… w końcu to Twoje ciężko zarobione pieniądze tam w tej wodzie, to dziecko… przepuszcza – jak nie ćwiczy 😉

Dobra idę na kawę 🙂

Pozdrawiam i do zobaczenia za tydzień na www.oplywaniublog.pl a we wtorek do usłyszenia na YouTube o gdzieś w tych rejonach https://www.youtube.com/watch?v=yPLXsLEkjJo

ze sportowym pozdrowieniem

oPLYWANIUblog.pl

You may also like...

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *