Przewaga dzięki technice!

To chyba brzmi jak reklama Audi… chociaż audi mi za to nie płaci… jeszcze 🙂 No, ale dość marudzenia! Jest piątek i powinien dziś na stronę wpaść nowy post! Dzisiaj tak jak w tytule… Opowiem Wam podejrzaną wczoraj sytuację, kiedy to wyraźnie widać było przewagę dobrej techniki pływackiej nad tą kiepską i do tego wykonywaną z ogromnym wysiłkiem… zapraszam do czytania![AdSense-A]

Wczorajszy dzień był dość mocno obfitujący w … baseno roboczo godziny… 😉 Ostatnia moja czwartkowa grupa to dorośli, którzy swoją lekcję zaczynają o godzinie 21:00. Raczej mamy wtedy na basenie spokój a godzina 21:00 oblegana jest głównie przez stałych bywalców, którzy zamiast szaleć… po prostu pływają. Wczoraj było inaczej! Na basenie pojawiła się trzy osobowa grupa pasjonatów pływania, którzy byli fajnie ubrani, wykonywali podstawowe ćwiczenia doskonalące technikę, dużo nagrywali a gdy zbrakło im sił (45minut zajęć!) wygłupiali się dość ostro… Dobra nie o to nie o to…

Teraz poznajcie Sławka! Sławek to mój wieloletni kolega, który bardzo dawno temu za siedmioma górami i za siedmioma lasami przyprowadzał do naszej szkółki swoją córkę! Później Sławek sam postanowił, że będzie pływał… i pływa już dość długi czas… Tak się złożyło, że Sławek pływa na torze sąsiadującym z tym, na którym prowadzę zajęcia. Sławek doskonalił więc swoją technikę pływacką korzystając z rad i podpowiedzi swojej doświadczonej basenowo już córki a czasami słuchał też moich podpowiedzi.  Prezentuje on całkiem fajną technikę a jego styl pływania to total immersion i jest on raczej slow swimmerem! 😉

Tak się wczoraj złożyło, że wspomniana już wcześniej trójka napalonych pływaków postanowiła urządzić sobie wyścig stylem dowolnym czyli kraulem! Ich wyścig zbieg się z nawrotem Sławka i wystartowali razem (dwójka napaleńców i ON). Goście, których nie znam i pierwszy raz widziałem wczoraj na oczy, technikę mieli słabą… za to rękami i nogami pracowali dość szybko. I raczej przypominało to wiatrak niż pływanie, ale jednak wyścig… a łeb w łeb na torze obok płynął sobie Sławcio… Jak to on! Powoli, spokojnie i jak już wcześniej wspomniałem raczej total immersion… Sławek był trzeci… ale tylko dlatego ponieważ nie wiedział, że bierze udział w wyścigu… Trzeci to za dużo powiedziane… tam raczej decydowała fotokomórka 😉 Stałem akurat z jednym z naszych kursantów i obserwowaliśmy całą sytuację… Dobrze, że obaj byliśmy wcześniej w toalecie to przynajmniej żaden z nas ze śmiechu się  nie zsikał 😉 Żałuję czasami, że to co widzę się nie nagrywa! Musicie mi zatem uwierzyć na słowo, że dwóch młodych bysiów wiosłowało rękami i nogami ile tylko pary  Bozia im dała a obok „człapał” Sławek – dojrzały już mężczyzna – ojciec dzieciom, maż i właściciel swojej firmy! Po wyścigu (25 metrów)  młodzi gniewni musieli zrobić przerwę bo dość mocno zaczęły  parować im okulary… 😉 Sławek natomiast znów wykonał nawrót i spokojnie popłynął dalej już nie biorąc udziału w zawodach… 

Wszyscy wiemy, że dobra technika to podstawa, tak samo jak wszyscy wiemy, że nie wolno pić za dużo alkoholu bo będzie kac… i co … wiemy a potem „miłość miłość w Zakopanem” i budzisz się rano i żałujesz… że się obudziłeś 😉 No więc wszyscy wiem a jest jak zawsze. Ten wczorajszy przykład był bardzo obrazowy. Powinien być nagrany i odtwarzany w kinach masowo wszystkim napaleńcom, którym wydaje się, że potrafią pływać! Po raz kolejny już do znudzenia powtarzam, że pokora jest najważniejsza! Na basenie też! A Sławek jak by się tylko zorientował, że bierze udział w wyścigu to panów bysiów łyknął by jedną dziurką! Nie mówiąc już o dłuższych i wyczerpujących dystansach… nie wiem… 50 metrów 😉

Pozdrawiam Sławka, Olkę , wszystkich, którzy czytają i pozdrawiam też panów bysiów i życzę więcej pokory, więcej ćwiczeń i jeszcze raz więcej pokory!

 

[AdSense-A]

You may also like...

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *