Praca z Romanem!

Więc… Roman to mój Tata. Nie da się ukryć, bo nawet chodzimy tak samo… Mamusię oszukasz, tatusia oszukasz, ale genów nie oszukasz 😉 Ludzie często się dziwią  i mówią „Aaaa to pana tata? myślałem, że kolega” no… tak jest często. Zmyłką jest jeszcze to, że często mówię „a to trzeba z Romanem załatwić, a to trzeba Romana zapytać itp…

Ale Tata się na mnie nie gniewa, że zdarza mi się mówić do niego po imieniu…

Dziś więc na blogu dwie sprawy. Pierwsza to ta wspomniana już wyżej… Mówienie do Taty po imieniu. Pracujemy razem mamy tych samych znajomych, kolegów i bardzo często ja sam jestem po imieniu z facetami, którym na karku stuknęło sześć dyszek. Roman z kolei jest na „ty” z wieloma chłopakami często młodszymi od niego o jakieś 40 lat… No i spoko. To bardzo ułatwia sprawę, przyspiesza komunikację i nikt na nikogo się nie obraża. Nasi wieloletni klienci zwracając się do mnie w różnych sprawach też nie mówią „słuchaj a twój Tata to to i to”- nie! Mówią raczej „dobra to ja załatwię sprawę z Romanem”… Myślę, że dzięki temu atmosfera na naszych zajęciach jest też dużo bardziej przyjazna i mniej oficjalna a co ciekawsze nigdy nie spotkałem się z oburzeniem ze strony któregoś z klientów, że zwracamy się do siebie w ten sposób. Jest ok. i nikt się nie gniewa- temat zamknięty!

Często też ludzie się pytają ( i tu drugi temat dzisiejszego posta) „Jak wy tak razem pracujecie to się nie kłócicie ani nic” nie no pewnie, że zdarzy nam się czasami ostrzejsza wymiana zdań! Jak w każdej firmie. Uważam jednak, że jest nam dużo łatwiej mówić o tym co komu się nie podoba. Z resztą myślimy podobnie a firmę prowadzimy w tym samym dobrym kierunku. Więc spięć jest mało! Obalam więc mit! Można pracować i prowadzić firmę z rodzicem czy z rodzicami i to naprawdę działa. Uważam też, że dużo łatwiej jest mieć w firmie kogoś kogo zna się no można powiedzieć od małego 😉 (czytaj, całe życie;)

Kolejnym już trzecim aspektem pracy w parze jest to, że oboje jesteśmy instruktorami pływania również nieskromnie uważam, że dobrymi. Ale nie o to chodzi. Mam bardziej na myśli powiedzenie, że „co dwie głowy to nie jedna”. Zarówno jeśli chodzi o prowadzenie działalności i rozwiązywanie firmowych zagwozdek jak i o samo prowadzenie zajęć na basenie. Bywa tak, że prowadząc lekcje zafiksujesz się w jakimś punkcie i nie jesteś chwilowo w stanie stwierdzić dlaczego „ten gość płynie, ale coś nie tak jak trzeba” hm…. i myślisz… a wtedy obok przechodzi Roman i mówi „Ty weź mu powiedz, żeby lewą stopę dobrze ułożył” A no tak… kurde lewa stopa… co dwie głowy to nie jedna!

Pozdrawiam i do piątku!

Oplywaniublog.pl

You may also like...

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *