Świadomość

Pływanie zyskuje na popularności głównie dzięki triathlonom, w których jeśli chcesz wziąć udział to musisz umieć pływać… Mógłbyś w sumie kupić starter, przejechać się rowerem i trochę pobiegać… ale pływanie jest na samym początku imprezy czyli dupa blada…

Ludzie więc „pływają” ( w cudzysłowie, bo takich którzy mają technikę choć ocierającą się o poprawną jest niewielu)   Wiem, że piszę to trochę ironicznie, ale znam przypadki „pływaków”, którym nie udało się w triathlonie przepłynąć

pierwszych 500 metrów… To jest o tyle smutne, że chodzenie na basen nie wynika z chęci dbania o zdrowie, dbania o kręgosłup, który mamy tylko jeden. Jest to raczej dążenie do robienia sobie basenowych fotek zamieszczanych później na instagramie czy innym facebooku… Nie krytykuje tego… mamy przecież demokrację…

Ja dużo bardziej jednak szanuję osoby, które na basen przychodzą bo są świadome! Świadome, że robią to dla własnego zdrowia zarówno fizycznego jak i psychicznego. Ta świadoma grupa basenowych bywalców jest też grupą bardzo systematyczną tj. przychodzą pływać niezależnie od pogody, mody czy od tego, że”wie pan, bo zbliża się triathlon i ja muszę wystartować”. I to „muszę” wkur^&*a mnie najbardziej. Bo wtedy zaczynają się pytania… o kąt pod, którym trzeba włożyć rękę do wody, o ilość kopnięć nogami na jedną długość basenu, albo o to ile mniej więcej mililitrów powietrza nabierać a ile wypuszczać…. kurwa a potrafi pan w ogóle w wodzie cokolwiek? „no nie, ale zbliża się triathlon”… Te informacje można pewnie wyczytać w podręcznikach do nauki pływania z tym, że taka wiedza jest zupełnie bezużyteczna… Ludzie nie są w stanie określić kąta pod jakim ugięte są ich nogi kiedy siedzą na krześle o pływaniu już nie wspomnę.  I tu znów ku ukojeniu moich nerwów pojawia się na basenie jakaś „świadoma” dobrze mi znana buzia. Buzia, która swoje umiejętności pływackie rozwija już od kilku, albo kilkunastu dobrych lat. I mówi „dobra stary dość gadania trzeba trochę popływać”.

Pływanie to rzeźbienie… świadome, monotonne, długotrwałe. Nie tylko pływanie, ale też aqua aerobik i każda inna basenowa aktywność. Wtedy to wszystko ma sens, kiedy człowiek wie po co na basen przychodzi. Ja bardzo podziwiam moje dziewczyny z zajęć aqua aerobiku. One są mega świadome i takie spokojne w tym cotygodniowym uczęszczaniu na basen. Nie oczekują natychmiastowych efektów, szybkiego przyrostu tkanki mięśniowej czy innych pierdół, którymi można się potem chwalić znajomym przy wieczornym piciu whisky. Oczekują efektów swojej ciężkiej i długotrwałej pracy.

Kiedy już ją wykonasz to możesz sobie zadać pytanie? A może bym popłynął? Triathlon… wtedy to zrozumiem. Z doświadczenia powiem, wam jednak, że znam osoby, które w 45 minut przemierzają ogromne ilości kilometrów w wodzie… Nie mają jednak parcia na to by wziąć udział w jakimś wspólnym pływaniu… bo im to nie jest do niczego potrzebne. Znają swoje możliwości, my wszyscy którzy ich od wielu lat obserwujemy również je znamy i podziwiamy…i nie robią sobie zdjęć na fejsa bo nie wiem czy Internety mają taką pojemność, żeby te ich wszystkie treningi uwiecznić…

ze świadomym pozdrowieniem

oPLYWANIUblog.pl

You may also like...

2 komentarze

  1. Karol Zieliński napisał(a):

    Jak zawsze, krótko, rzeczowo i bardzo rozsądnie 🙂
    Oby tak dalej, pozdrawiam jako wierny czytelnik 😉

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *