Co pan robi? „Ja? Jestem gotowy do skoku”

Czasami zastanawiam się kto bardziej przeżywa pierwsze odwiedziny na basenie. Rodzice czy dzieci. I Choć płaczące maluchy się zdarzają to chyba zdecydowanie częściej zdarzają się mamy, których kochające serce okropnie cierpi na pierwszych zajęciach nauki pływania 😉

[AdSense-A]

Niby rodzice wiedzą do kogo na lekcje pływania przyprowadzają swoje dziecko. Wiedzą, że fachowcy. Wiedzą, że z doświadczeniem i basenowymi sukcesami. Zawsze jednak pozostaje pewna nutka niepewności. Czy dziecku nic się nie stanie? Czy nie będzie płakać? Czy nie będzie mu za zimno, za gorąco czy okularki nie będą cisnąć czy nie napije się wody basenowej i czy pan będzie dla niego delikatny 🙂 Oj tak… obaw jest wiele. Zdarzali nam się też rodzice, którzy stali w drzwiach basenowej szatni w pełnej gotowości do desperackiego skoku do wody w celu ratowania życia swojej pociechy 😉 Co pan robi? „Ja? Jestem gotowy do skoku”. Oj tak facet nas ostro rozśmieszył. Później gdy już nabrał basenowej ogłady zostawiał dziecko na lekcjach pływania a sam w tym czacie szedł robić zakupy. Po tym można rozpoznać doświadczonego rodzica… Albo książka albo telefon, gazeta czy pogaduchy z innymi rodzicami. Wielu też tak jak wcześniej wspomniałem oddaje dzieci na naukę a sami mają 45 minut na załatwienie swoich spraw.

Ci mniej doświadczeni obserwują… machają „Kubuś! Kubuś dobrze wszystko?” tak mama dobrze… no stress… 😉 Później już po zajęciach, które dzieciaki w większości przypadków przeżywają z uśmiechem na ustach… Z rodziców schodzi stres i wyrażają swoje zadowolenie. Że poszło lepiej niż myśleli. Że syn poradził sobie świetnie. Że pan się nim tak dobrze zajął.

uf… ciężkie jest życie rodzica.

Do piątku!

oplywaniublog.pl

You may also like...

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *