Czy warto dojeżdżać?

Piątek…. ruch na stronie wzmożony a posta ciągle nie widać. Czas brać się do roboty!

Dzisiaj temat dojazdów… Ludzie często zastanawiają się czy warto dojeżdżać… Do oddalonej o kilkadziesiąt kilometrów pracy, dziewczyny, która nam się podoba choć mieszka daleko… Zastanawiamy się też czy warto dojeżdżać do dobrego mechanika samochodowego czy dobrego instruktora…

Zapraszam do czytania.

ps… zdjęcie zrobione w drodze do pracy 😉

Ja przerabiałem już chyba wszystkie możliwe opcje dojazdu… Do dziewczyny też 😉 Żono no stress… o Tobie mowa 😉 Do mechanika samochodowego też dojeżdżałem…30 km… a czasami trzeba było zostawić auto i wracać busem… a potem znowu busem, żeby je odebrać… Był jednak dobry, choć niestety drogi… W każdym bądź razie auto zawsze jeździło.

Przejdźmy do dojazdów do… instruktora. Do naszej szkoły pływania dojeżdża zdecydowana większość klientów… I to na prawdę spory kawałek… nawet z miejscowości położonych 40 – 50 km od nas… Patrząc po swoich doświadczeniach jestem przekonany, że takie dojazdy mają sens. Możesz oczywiście szybko w głowie przeliczyć, że 50 km to i czas i paliwo i pewnie znalazłby się jakiś instruktor gdzieś bliżej pod nosem. Ja uważam jednak, że dobry instruktor to tak naprawdę oszczędzanie pieniędzy. Może się przecież okazać, że gość, którego wybrałeś ze względów ekonomicznych (dojazd) nie będzie basenowym pasjonatem a co za tym idzie będzie miał mniej chęci do pracy, zdobywania nowej wiedzy a czasami i gorszy sprzęt do ćwiczeń.  Lubie porównywać basen do sytuacji codziennych takich wiecie… życiowych. Powiem Wam jak jeździłem moim pożeraczem szos do mechaników, których miałem blisko… bo nie chciało mi się deptać 30 czy 40 kilometrów do mojego majstra… Okazało się, że zapłaciłem za naprawę auta 600 zł… przejechałem 100 metrów i znów musiałem wrócić do serwisu… Najeździłem się… wydałem kasę a naprawy i tak musiałem dokonać u mojego majstra… Gdybym do niego pojechał od razu zaoszczędził bym czas, pieniądze i przede wszystkim nerwy. I o ile pieniądze można zarobić to straconego czasu i zszarpanych nerwów nikt już wam nie odda…

Trafiają do nas własnie tacy kursanci… którzy jak sami przyznali zmarnowali dwa lata! Kumasz?! dwa lata na naukę pływania, która niczego im nie przyniosła.  I wydaje mi się, że tu jest pies pogrzebany… że robiąc coś co z początku wydaje się być mniej korzystne finansowo w ostatecznym rozrachunku przynosi nam dużo lepszy efekt…  A z resztą przypomnijcie sobie… czy Wasi rodzice nie mówili np. ” Andrzej kupmy te meble lepsze. Może trochę droższe, ale  już je na lata będziemy mieli… ;)” czy coś…

Oczywiście wybór zawsze należy do Was… I biorąc pod uwagę również moje doświadczenia powiem Wam szczerze, że już wiem i jestem pewny, że w życiu trzeba stawiać zawszę na to co jest lepsze… markowe i na ludzi, którzy mają dobrą opinię i są prawdziwymi fachowcami. Choćby trzeba było do nich jechać nawet i 100 km to warto…

pozdrawiam i do zobaczenia za tydzień… a może wcześniej 😉

oplywaniublog.pl

 

You may also like...

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *