Para na basenie uprawiała…

Eh… Są rzeczy, o których nie mogę pisać ze względu na ich „świeżość”.  Podrzucę wam więc dzisiaj wersję beta, tego co robią pary na basenie i jak to wpływa na kursantów i samego instruktora czyli mnie…

Zapraszam do czytania!

Niektóre pary ( w różnym wieku) mylą często basen miejski z obiektami typu SPA czy pływalniami hotelowymi… Generalnie chodzi mi o to, że okazują sobie w wodzie czułość i to hm… dość intensywnie:) Generalnie mi to wisi… znaczy nie… to nie jest dobre słowo… Generalnie ja to ignoruję ( o tak będzie lepiej… 😉 Przychodzę na basen, robię swoją robotę i nie specjalnie rozglądam się na boki… No chyba, że prowadzę akurat zajęcia z dzieciakami, które nie do końca są może świadome tego co się dzieje i tylko krzyczą co chwilę „proszę pana, proszę pana a oni się całują” i zamiast myśleć o robocie to dzieciaki skupiają się na obściskującej się parze… „patrz Kinia, patrz… oni się całują… „. Jak przystało na instruktora, zdecydowanym głosem wydaję polecenie „proszę bardzo, płyniemy na plecach dwa baseny pełnym stylem” nagle pytanie… gdzieś z końca mojej ćwiczącej grupy ” słucham Ciebie Maks?” – „proszę pana bo tam jakaś para się całuje” brrrrrr… Widzę Maks…

Dorośli, albo są  oburzeni, albo po prostu śmieją się pod nosem, oglądając takie basenowe love story. Tutaj żadnego zagrożenia nie ma, bo są przecież dorośli i nie jedno już w życiu widzieli.  Uważam jednak, że jest to dość kontrowersyjny i nie zbyt odpowiedni widok dla odbywających właśnie lekcje pływania dziesięciolatków. Zdarzało się kilka razy, że  trzeba było prosić ratownika o pomoc w rozwiązaniu problemu… Generalnie kicha, bo wszyscy są zakłopotani. Nie mówiąc już o tym, że osoby, które pływają na jednym torze z kochankami mają utrudnione zadanie… no bo jak ominąć taką miziająca się na środku toru parę…

No niby mamy wolność i demokrację jednak wydaje mi się, że niektórzy źle ją postrzegają. Wolność jednych nie może być przecież uprawiana kosztem drugich… a tak dzieje się w opisanym przypadku.  Ta „wolność” objawia się też niekiedy w nazwijmy to bardzo wyzywających strojach niektórych klientek pływalni. Takie osoby generalnie nie przychodzą popływać… raczej wygląda to na pewnego rodzaju lans… i znów zakłopotanie i trudne pytania dzieciaków… I żeby zrozumieć moje oburzenie to wyobraź sobie, że idziesz na basen… z żoną i zadającym mnóstwo pytań dzieckiem… czujesz to?

Dziś wpis z innej beczki… no ale ile można pisać o technice, pracy nóg i oddychaniu. Chciałem tylko podkreślić i myślę, że się ze mną zgodzicie, że pływalnia miejska często znajdująca się przy szkole, nie jest dobrym obiektem na tego typu zachowania. Być może kiedyś opowiem Wam więcej pikantnych basenowych historii bo takie też mają miejsce… ale to kiedyś… może…

 

Pozdrawiam

Oplywaniublog.pl

You may also like...

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *