Instruktor na wakacjach :)

Wczoraj oglądałem w tv taki program… o milionerach, miliarderach i innych obrzydliwie bogatych ludziach… I wiecie co? Podobno są nieszczęśliwi bo mają za dużo kasy… Tak wynikało z tego reportażu… a taki instruktor pływania to ma za dużo czego?  „No dobra gościu, w tytule wakacje, a ty tu o dupie…” Bo… jak tak oglądałem ten program… to przyszło mi do głowy, że ja też mam trochę za dużo…

Ale nie kasy… nie, nie… nie o tym… 🙂 No bo czym się różnią Twoje wczasy od moich?  Śpimy w tych samych hotelach, jemy w tych samych restauracjach i wypoczywamy nad tym samym morzem… no właśnie… morze.  Jak morze to i woda i krzyczący i co gorsza kąpiący się tłum 🙂 Jak tu wypocząć?

No dobra, postał instruktor w korku na A1, czas uderzyć na Copacabana w Orłowie 😉 Dobra miejscówka, ręczniczek i zaczyna się… Najpierw to sobie mówię, że jestem na wakacjach, że nie odbieram telefonów i w ogóle relax na maxa 🙂 A potem patrzę… na ludzi jak pływają, czy potrafią czy nie… Patrzę na dzieciaki, czy się któryś przypadkiem nie topi, albo czy nie ma predyspozycji do topienia się 😉 Później patrzę na ratowników, jak pracują, jaki mają sprzęt itp… Mówi się, że ratownikiem jest się całe życie i w każdej sytuacji tj. ratujesz ludzi zawsze i wszędzie, kiedy zajdzie taka potrzeba a nie tylko wtedy kiedy ci za to płacą… z byciem instruktorem jest tak samo… A jak już jestem w jakimś hotelu…. huuu huu hu… Znów to samo… kto jak pływa, czy się ktoś nie topi i jakie są warunki… Najpierw myślałem, że to już pracoholizm, albo lekkie szaleństwo. Doszedłem jednak do wniosku, że skoro już posiadam specjalistyczną wiedzę w danej dziedzinie to mam swego rodzaju obowiązek zwracać uwagę na pewne rzeczy. Wiele lat temu jeszcze jako dzieciak siedziałem z rodzicami właśnie na plaży… Ojciec nerwowo zerkał na gościa, który spał na materacu pływającym blisko brzegu… „aha, żeby tylko gościa fala nie zniosła” powiedział senior 😉 Chwila, moment i po koleszce na materacu została tylko ciemna plamka gdzieś na horyzoncie. No po prostu Ojciec jako osoba posiadająca większą świadomość „pływacką” czy „ratowniczą” przewidział całą sytuację. Nie mógł przecież podejść do śpiącego gościa i powiedzieć „ej panie, bo pana fala zniesie” – wiecie, co by odpowiedział wczasowicz 😉 Skończyło się tak, że młody wysportowany i dobrze pływający mężczyzna (gdy już na  plaży robiło się głośno o odpłyniętym wczasowiczu) wskoczył do wody… przepłynął kilka dobrych kilometrów i chciał wczasowiczowi pomóc – ten odmówił. Młody sportowiec wrócił na plażę – te kilka przepłyniętych kilometrów nie zrobiło na jego organizmie większego wrażenia.  Usiadł więc spokojnie na ręczniku i obserwował rozwój wydarzeń… Oczywiście bez straży przybrzeżnej i akcji ratunkowej się nie obyło. Mi chodzi jednak o to, że będąc fachowcem w pewnej dziedzinie trzeba się liczyć z tym, że na pewne rzeczy, zagrożenia itp. zwracasz większą uwagę niż ktoś z tematem nie związany. I skoro dostrzega się bliskość pewnych zagrożeń to trzeba być czujnym… a uwierzcie mi… ludzie nad wodą przekraczają wszelkie granice rozsądku. Nic dziwnego, że później, gdzieś w okolicach początku września wiadomości podają ” na drodze zginęło tyle i tyle osób a utopiło się tyle i tyle”. Ja bym podsumował, że ilość idzie w jakość. Czyli ilość bezmyślnych i nieodpowiedzialnych zachowań czy to na drodze czy nad wodą przelicza się na ilość tragedii, które się wydarzyły.

Skoro już tego bloga czytasz to też masz już pewną większą świadomość, wody… ludzkiego organizmu i niektórych zagrożeń!

 

Pozdrawiam i bezpiecznego wypoczynku.

oPLYWANIUblog.pl

You may also like...

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *