Wózek na basenie…

Chciałem zatytułować tego posta „niepełnosprawni na basenie”, ale stwierdzenie „niepełnosprawni” trochę mnie razi… Niepełnosprawny jest dla mnie kierowca starego bawarskiego auta, który wyprzedza mnie na pasach z prędkością, która w mieście nie przystoi…  Instagram kipi od zdjęć młodych, wysportowanych, wyrzeźbionych ludzi nie posiadających żadnych ograniczeń fizycznych. Na basen przychodzą jednak nie tylko osoby zdrowe i sprawne. I piszę to, bo być może siedzisz właśnie w domu, chodzisz o kulach, jeździsz na wózku bądź posiadasz jakąkolwiek inną „usterkę” fizyczną i chciałbyś / chciałabyś iść na basen… ale nie wiesz czy można, czy dasz radę… czy jest podjazd, winda itp. 

Kurdę zawsze jak siadam do klawiatury żeby skrobnąć posta na bloga to zaczynam od podkreślania  tego, że pracuję już na basenie bardzo długo i że już kilka „rzeczy” na pływalni widziałem… chyba się starzeję 😉  Więc pracuję już na basenie bardzo długo, dzień w dzień i powiem Wam… że osoby posiadające problemy zdrowotne często przychodzą na basen. Są też prowadzone specjalne zajęcia dla osób z zespołem Downa czy porażeniem mózgowym – no i wiecie co ? Oni naprawdę pływają… więc jak jeszcze nie potrafisz… to bierz się za robotę… bo wytłumaczenia w tym wypadku akurat nie masz żadnego 😉 Grupa „delfinki”, którą prowadzi mój kolega Jurek, radzi sobie na basenie świetnie, jest to jednak grupa zorganizowana. Mnie bardziej zaskakują „usterkowicze” , którzy przychodzą na basen sami. Szczególnie mocno wrył mi się w głowę facet, który na basen zajechał na wózku. Podjechał blisko niecki i wcale nie miał zamiaru skorzystać ze specjalnej widny, która ułatwia wejście (wjazd) do wody… o nie… Gość zajechał tym wózkiem blisko słupka na którym wiszą chorągiewki. Podciągnął się na nim, utrzymując się tym samym na swoich dość mocno wątłych nogach  … patrz, patrzy… myśli… i nagle siup skoczył na główkę… i to jak… aż mi się oczy zaświeciły… gość miał wprawę. Pływał całe 45 minut oczywiście używając przy tym tylko i wyłącznie swoich zdrowych rąk… Pierdu pierdu… Wiem, ale chodzi mi o to, że jeżeli chociaż jedna osoba po przeczytaniu tego posta ruszy się z domu i pójdzie na basen to i tak będę wygrany.

Nie ma co się dziwić „usterkowiczom”, że krępują się iść na basen… Ludzie, nazwijmy ich „zdrowymi” też mają opory, bo jestem za gruby, za stary, a jak ja wyglądam w czepku, a przecież ja nie potrafię pływać- będą się śmiać… itp… Więc to raczej kwestia przełamania samego siebie. Ja chciałbym się skupić dzisiaj na stronie technicznej pływania dla osób posiadających jakiekolwiek ograniczenia fizyczne.

Nowe pływalnie raczej nie stanowią problemu, są podjazdy, windy a obsługa pomaga wjechać na basen windą itp. Są szatnie dla osób „niepełnosprawnych”  z wszelkimi ułatwieniami. Windą więc można wjechać  „do góry” a potem już na samej pływalni są „dźwigi”  gdzie przesiadasz się z wózka na specjalne siedzonko, które wjeżdża do wody. Nie powinno być problemu, jednak wyobrażam sobie, że dla osób posiadających ograniczenia ruchowe wyjście na basen to wyprawa, którą trzeba odpowiednio zorganizować. Warto więc wcześniej zadzwonić i zapytać czy wszystko na basenie jest i czy jest sprawne, bo są to po prostu sprzęty, które jak wszystko potrafią się zepsuć.

Stare pływalnie, na których miałem przyjemność pracować budowane są na jednym poziomie i szatnie dla osób … kurde „niepełnosprawnych” są również na poziomie pływalni, omijamy więc windę, schody itp. Pewnie o wielu udogodnieniach dla „usterkowiczów”  nie mam pojęcia, więc wybaczcie mi brak profesjonalizmu akurat w tym temacie.

Wiemy już, że baseny są w miarę przyjazne dla osób poruszających się na wózkach czy o kulach. Ale po co w ogóle chodzić na ten basen? Możecie potraktować go jako dodatkową formę rehabilitacji fizycznej jak i psychicznej. Pływanie jak już wiecie z moich poprzednich postów jest po prostu zdrowe dla organizmu a dodatkowo relaksuje i odpręża. Pływanie sprawia, że wasz kręgosłup odpoczywa a woda i ruch starają się go przywrócić do fizjologicznych krzywizn. Ćwiczenia w wodzie wzmacniają mięśnie, ale też uelastyczniają stawy czyli zwiększają zakres ich pracy . Pamiętać należy też, że w wodzie Twój organizm waży zdecydowanie mniej niż na powierzchni a co za tym idzie i poruszanie się jest łatwiejsze. Niedowiarkom polecam filmy na YT lub programy na TLC (no co… mam żonę to oglądam z nią czasami TLC 😉 gdzie pokazują ludzi z ogromną otyłością, dla których jedyną formą aktywności fizycznej jest właśnie korzystanie z basenu.

Mamy więc już osoby z ograniczeniami fizycznymi, osoby otyłe, ale pamiętać trzeba też o tym, że podczas uprawiania aktywności fizycznej wydzielają się endorfiny czyli hormony szczęścia. Aktywność ruchową można więc w tym przypadku potraktować jako terapię dla duszy… Nie masz czasami tak, że jak spadnie śnieg… i zasypie Ci bramę wjazdową to robisz co? Bierzesz szuflę i idziesz w ten śnieg jak ratrak na Kasprowym… Potem jesteś zmęczony fizycznie, ale zadowolony i uśmiechnięty. Dodatkowo ruchy wody masują twoje ciało co sprawia, że jesteś wypieszczony(a) kompleksowo!

Masz więc wybór… Możesz siedzieć w domu… ale skoro już wiesz, że się da i że można… to do roboty! I w dupie miej to co powiedzą inni. Ludzie rozsądni spojrzą na Ciebie z podziwem a reszta…

Pogoda taka, że nic tylko czepek na głowę 🙂

pozdrawiam i do piątku

oPLYWANIUblog.pl

You may also like...

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *