Zrozumieć pływanie!

Ten blog powstał z kilku powodów. Miał być spełnieniem moich hmm… ambicji? Miałem ochotę zrobić w życiu coś więcej i zostawić po sobie jakiś ślad. Dlatego też na ukończeniu jest już podręcznik o pływaniu, który tworzę od kilku dobrych miesięcy, obawiając się i pilnując , aby  wszystko miało ręce i nogi.  Ale blog powstał przede wszystkim po to żebym ułatwił pracę Wam, ale też sobie. Sobie i innym instruktorom. Bardzo wiele rzeczy w pływaniu wymaga wyjaśnienia. Szkołę pływania prowadzę razem z moim Tatą i nigdy nie udaje nam się wyjść z zajęć zaraz po ich zakończeniu bo… musimy naszym kursantom poopowiadać. O pływaniu i o całej towarzyszącej mu otoczce! Gdziekolwiek na świecie teraz jesteś, możesz zdobyć na moim blogu wiedzę, która skomplikowany proces nauczania pływania Ci rozjaśni. Pozwoli zrozumieć wiele basenowych spraw i przyspieszy Twoją naukę pływania, po prostu wskaże Ci odpowiednią drogę. Oszczędzając przy tym Twój cenny czas i pieniądze!Co jest w tym pływaniu do rozumienia? Kładziesz się na wodę, machasz rękami i nogami i jazda. Spotkałem się kiedyś z wyliczeniami mówiącymi o tym, że aby popłynąć żabką czyli stylem klasycznym, wykonać trzeba 52 czynności na raz. ( jak odkopię swoje notatki to nawet podam wam, który z zacnych metodyków to wyliczył). „O kurde aż 52 czynności, przecież żabka jest prosta…” Styl klasyczny  jest mało wymagający kondycyjnie, dlatego wydaje się być prostym, jednak do nauki pływania jest stylem zdecydowanie najtrudniejszym. Właśnie ze względu na swoją złożoność i między innymi koordynację. Pływanie rozpoczynamy od grzbietu. Nie trzeba umieć chować głowy do wody, koordynować pracy rąk i nóg z oddychaniem, więc jest to styl dość przyjazny. Jednak tutaj też nie wystarczy się tylko położyć na wodzie. Trzeba odpowiednio ułożyć biodra, głowę- pamiętać o oddychaniu, naprzemiennej pracy nóg oraz rąk… to już stanowczo zbyt wiele czynności a do tego nie zapominaj, że na torze nie jesteś sam. Musisz więc uważać na innych kursantów oraz wykonywać polecenia instruktora. Ja naukę pływania porównuję do jazdy samochodem, musisz najpierw nauczyć się zmieniać biegi i ogarniać wszystko w około. Nie zaczyna się przecież nauki od śmigania po autostradzie z dużymi prędkościami…

W ogóle uważam, że pływanie jest dla ludzi kumatych. Wiedzących jaki wpływ na organizm ma środowisko wodne. Zdających sobie sprawę, że regularne uczęszczanie na basen daje efekty zarówno pod względem rozwijania techniki oraz kształtowania sylwetki.  Ludzi zdających sobie sprawę, że aby popłynąć muszą opanować poszczególne elementy, z których składa się dany styl a potem złożyć je w całość. Trzeba rozróżniać również utrzymywanie się na wodzie i przemieszczanie się w niej z miejsca na miejsce od płynięcia prawidłową techniką danego stylu. Elementem, który zaskakuje większość kursantów jest to, że pływanie jest tak bardzo złożone.

W piłce nożnej mówi się, że „chłopaki muszą się ograć” czyli oswoić z boiskiem, przeciwnikiem i sytuacją stresową. Na basenie mówimy, że trzeba się wypływać. Już tłumaczę. Ćwiczymy pracę nóg, załóżmy do żaby. Instruktor czyli ja 🙂 krzyczy dobrze pracujesz! Bardzo dobrze. „no jak ku!@#$% dobrze jak się nie przesuwam”. A bo widzisz mój drogi kursancie na wszystko trzeba czasu i o ile pracę nóg już pojąłeś to zostaje jeszcze jedna kwestia czyli „czucie wody”. Musisz wiedzieć jak kopnąć żeby popłynąć czy mocniej czy słabiej czy większe nogi czy mniejsze. Jak depniesz za mocno to wodę „przemielisz”, przemieszasz i nic z tego nie będzie. Jak kopnięcie będzie zbyt leniwe to nie starczy mocy na odepchnięcie się. I tu dochodzimy do jeszcze jednego zagadnienia czyli optymalnego używania siły. W pływaniu rekreacyjnym chodzi o to żeby popłynąć, ale się przy tym specjalnie nie narobić czyli żeby ruch był efektywny.

Na koniec jeszcze rzecz, którą ja szanuję u kursantów najbardziej. Pokora! Kiedy kursant podchodzi do zajęć ze spokojem, słucha instruktora i zdaje sobie sprawę, że jego technika nie jest jeszcze taka jak powinna to mamy dobre podłoże do tego żeby zrobić progres. Jedynie zaufanie instruktorowi gwarantuje Ci osiągnięcie pływackiego sukcesu. A moje doświadczenie pokazuje, że ci pokorni i wykonujący polecenia kursanci, postępy robią zdecydowanie szybciej od tych którzy wpadają na basen już od szatni krzycząc „dobra dobra co robimy? Tej instruktor dawaj jakieś ćwiczonka jedziemy jedziemy jedziemy”. A tu trzeba się po każdym ćwiczeniu na chwilę zatrzymać na świeżo skorygować błędy i podpowiedzieć co zrobić żeby było jeszcze lepiej.

Wszystkich aspektów pływania na blogu pewnie nie jestem w stanie poruszyć bo musiałby być długości jakiejś przeciętniej książki telefonicznej. Chciałbym, żebyś Ty, który to czytasz zrozumiał pływanie! Rozumiał, że elementów do złożenia jest dużo. I wówczas pływanie będzie lekkie łatwe i przyjemne jak mówił mój nauczyciel matematyki z liceum 😉 Potem jeszcze mówił „Mateusz dwója”, ale „nie o to nie o to ” 😉

Miłego słonecznego piątku Wam życzę i pozdrawiam

oPLYWANIUblog.pl

You may also like...

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *