Dysleksja a pływanie!

Czy ja przypadkiem nie zrobiłem wczoraj błędu przy zapowiedzi dzisiejszego posta? No właśnie przecież dysleksja to problemy związane z pisaniem i czytaniem… Co więc wspólnego ma  dysleksją z pływaniem? Zapraszam do czytania!

Będąc jeszcze studentem miałem przyjemność pracować z pewną panią doktor, która zajmowała się tematyką dysleksji w odniesieniu do zajęć wychowania fizycznego. Co?? A co wspólnego ma dysleksja z lekcjami WF? Tak też zapytała prawie setka ankietowanych przeze mnie nauczycieli wychowania fizycznego z bydgoskich szkół… straszne co? Ankieta potrzebna była mi do napisania pracy najpierw licencjackiej a później magisterskiej. Temat dla mnie odpowiedni ponieważ sam jako dziecko otrzymałem skierowanie na badania pod względem specyficznych trudności w nauce czyli dysleksji… i okazało się, że mama… Na początku muszę powiedzieć kilka słów o samych dyslektykach… Einstein, Da Vinci, Picasso, Van Gogh, Churchill, Newton, Darwin, Henry Ford, Nelson Rockefeller, J.F Kennedy, Hans Christian Andersen, Walt Disney, Kurt Cobain… No dobra ten ostatni to trochę przesadziłem. Chciałbym wam po prostu uświadomić, że mówienie do dziecka „ty baranie”, „nieuku ty”  jest co najmniej nie na miejscu… a już tekst… „za moich czasów nie było żadnych dysleksji i dostawało się od nauczyciela po łapach”…. o dżizas… a 40 lat temu to wrzucali dzieciaki na głęboką wodę i albo się nauczył albo utonął… to to samo… Wracając do tematu, dyslektycy to osoby o ponad przeciętnej inteligencji. Ich dysfunkcją jest jednak to, że coś kiedyś poszło nie tak i… robią błędy… ciut wolniej czytają itp… Z resztą jedną z pierwszych rzeczy badanych podczas badania pod kątem dysleksji jest sprawdzenie poziomu inteligencji dziecka. Aby wykluczyć, że Twoje dziecko wcale nie jest baranem i jełopem jest po prostu dyslektykiem, czyli posiada specyficzne trudności w uczeniu się.  Nie będę tutaj przepisywał wam mojej pracy magisterskiej bo, kto by to czytał 😉 Szybciutko więc opowiem co i jak. Dysleksja wszystkim kojarzy się z problemami w pisaniu i czytaniu. Nie wielu jednak wie, że ma ona również wpływ na fizyczność. No…. i już się robi trochę jaśniej. Wyżej wspomniana pani doktor, która być może przeczyta ten tekst (kurde żebym tylko byków nie narobił) badała dzieci posiadające orzeczenie o dysleksji. Dzieciaki musiały przejść różne próby sprawnościowe.  Okazało się, że dzieci z dysleksją mają problemy nie tylko z językiem polskim. Mają też problemy z koordynacją wzrokowo – ruchową, posiadają zaburzenia lateralizacji i między innymi te przypadłości sprawiają, że dyslektycy nie są w stanie osiągnąć progów dot. oceniania np. czas a odpowiednia ocena, ilość żągklerek a odpowiednia ocena i tak dalej. Czyli wymagają innej skali oceniania niż dzieci, które takich zaburzeń nie posiadają. Tak w skrócie oczywiście 🙂 Wszystko jest kwestią treningu. Ja sam miałem problemy z koordynacją, wskazywaniem kierunków itp. typowy dyslektyk. Trening pisania, czytania ale też trening fizyczny pomaga zwalczyć upierdliwości wynikające z dysleksji. O ile z koordynacją dzisiaj już nie mam żadnych problemów o czym dobrze wiedzą osoby przychodzące na prowadzone przeze mnie zajęcia o tyle zdarzy mi się jeszcze popełniać błędy ortograficzne czy literówki. Szczególnie gdy mój organizm jest już zmęczony i nie kontroluję siebie tak bardzo. Ale nie będę z tego powodu płakał 😉

Dochodzimy więc do miejsca, w którym dysleksja zderza się z lekcjami nauki pływania. Moje już 10 letnie doświadczenie w zawodzie pływania oraz wiedza wyniesiona ze studiów sprawia, że z dużym prawdopodobieństwem jestem w stanie wskazać wam dyslektyka na basenie. Wszyscy mają problemy z koordynacją podczas ćwiczeń doskonalących technikę pływacką. Dyslektycy mają te problemy większe i również więcej czasu potrzebują na wyleczenie się z nich. Ci, którzy uczyli się pływać szczególnie już jako dorośli, doskonale wiedzą, że kiedy płynąc zaczniesz jednocześnie pracować rękami i nogami to mózg się gubi, i albo ta praca jest kiepska technicznie, albo praca nóg ustaje, bo człowiek skupia się na rękach i wykonywanie tak wielu czynności na raz to stanowczo za dużo.

Nie chodzi mi dzisiaj o to żeby wykładać na blogu jakieś mądrości. Chodzi mi bardziej o to żebyście popatrzyli na swoje dzieci troszkę pod innym kątem.  Ma twój maluch trudności z pisaniem i czytaniem? Jest troszkę ciapowiaty podczas aktywności fizycznej? Myli kierunki i nie wie, która strona to prawa, a która to lewa? A przy tym wszystkim jest tak wygadany i inteligentny, że zamęczył by nie jednego telemarketera?

Procedura wygląda następująco:

  • Pierwszą osobą, która kieruje dziecko do poradni pedagogiczno-psychologicznej jest, albo sam nauczyciel, albo rodzić.
  • Poradnia bada dziecko pod względem specyficznych trudności w uczeniu się (dysleksja, dysgrafia, dyskalkulia itp)
  • Poradnia wydaje specjalne oświadczenie, które ułatwi życie waszego dziecka w szkolnej rzeczywistości tj. zwróci uwagę nauczycieli, że wasze dziecko potrzebuje innego systemu oceniania niż jego rówieśnicy.
  • Poradnia prowadzi rodzica w całym procesie treningowym ucznia z dysleksją (ćwiczenia pisania, czytania i dzisiaj już wiemy też, że jak najbardziej wskazane są ćwiczenia fizyczne np: gry i zabawy ruchowe)

Pozdrawiam

 

oPLYWANIUblog.pl

 

You may also like...

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *