Ile zarabia instruktor?

Oj…ale to będzie dobry temat… to się będzie „czytało” 😉

Zapraszam i pozdrawiam

M.

Osoby patrzące z boku na naszą pracę, spoglądają w cennik i same w głowie liczą ile kasy zarabia taki instruktor…hmm…kupę kasy, albo nawet i dwie kupy… Często też przyszli instruktorzy rozpoczynają swoją basenową karierę z nastawieniem na to, że zarobią duże pieniądze… Nie idź tą drogą młody instruktorze! W każdym biznesie trzeba być specjalistą, robić dobrą robotę, pracować rzetelnie i dopiero wtedy można myśleć o sukcesie, również finansowym. Piszę ten tekst bo zauważyłem, że mój blog czytany jest też przez instruktorów, czasami z drugiego końca świata a czasami tylko z Białegostoku 🙂 U nas akurat pieniądze nigdy nie były celem. Wiadomo, że z czegoś trzeba żyć, robić opłaty, przelewać kasę za faktury itp.  Ja jednak wychodzę z założenia, że ludzie czują kiedy wykonuje się pracę wyłącznie dla pieniędzy, a kiedy robi się to z pasją. Instruktor powinien być jak Adam Małysz w najlepszych czasach swojej kariery tzn. oddać dwa dobre skoki a efekt przyjdzie sam 🙂 Czyli robić dobrze swoją prace a uznanie klientów i dobra opinia przyjdzie sama.  Ci, którzy myślą, że coś tam szybko wykombinują, zrobią jakieś zajęcia i zgarną kasę, mylą się sromotnie. Swoją pracę trzeba lubić, bo bycie instruktorem to nie jest łatwa sprawa. Dzieci często mają „muchy w nosie” trzeba wiedzieć jak do nich trafić. Trzeba się borykać z poobcieranymi od klapek stopami, nieustannym hałasem, bolącymi zatokami, ale przede wszystkim trzeba być skupionym w 200 procentach… Praca z ludźmi to ogromna odpowiedzialność. Odpowiedzialność za bezpieczeństwo, ale też odpowiedzialność za swoją robotę tj. ktoś Ci ufa… oddaje Ci pod opiekę swoją pociechę, czas oraz ciężko zarobione pieniądze i oczekuje efektu oraz profesjonalizmu. Możesz oczywiście otworzyć szkołę pływania, zrobić wielką kampanię reklamową i w pierwszym miesiącu mieć na basenie tłumy. Jeśli jednak nie będziesz specjalistom to będzie Twój ostatni tak dobry finansowo miesiąc w basenowej karierze. Praca na pływalni to coś więcej niż zarabianie pieniędzy. To kontakt z ciekawymi ludźmi, specjalistami różnych dziedzin życia od stewardessy po fizyków, chemików i architektów. Bycie instruktorem to możliwość sprawiania innym radości, bo dajesz komuś umiejętność, która pozwoli spełnić jego marzenia np. o podróżach jachtem czy np. spełnieniu swoich zawodowych aspiracji, które blokowane były do tej pory właśnie przez brak umiejętności pływania np. wcześniej wspomniane stewardessy, które muszą zaliczyć egzamin z pływania w procesie rekrutacji.   No i co najważniejsze jesteś na bieżąco z nowymi „żółwikami”, które przybijasz z kolejnymi pokoleniami kursantów. Na basen przychodzą ludzie kumaci… wiecie o co chodzi. Ludzie rozsądni, tacy którzy mają trochę oleju w głowie i zdają sobie sprawę z tego całego prozdrowotnego wpływu środowiska wodnego na organizm. Fajnie jest się w śród nich obracać i często dowiadywać się nowych rzeczy, chociażby o witaminie C 🙂 Gdyby ktoś nie wiedział to Sławek (stały bywalec pływalni) może Wam udzielić 8 godzinnego wykładu właśnie na temat tej jednej witaminy – kontakt podam chętnym 😉

Kończąc ten wpis i kończąc też ten dość trudny i stresujący dla instruktora tydzień zwrócę tylko Waszą uwagę na to, byście to co robicie robili z pasją, bo wtedy człowiek jest szczęśliwy, dobrze się czuje i zarabia pieniądze za to co robić lubi.  A więcej żyć już raczej mieć nie będziecie i drugich poprawkowych terminów  też nie będzie 😉

 

Pozdrawiam

o życiu tfffu… oPLYWANIUblog.pl

You may also like...

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *