Zły jak Osa…

Z naszymi kursantami wbrew temu, co zalecają metodycy jesteśmy na stopie przyjacielskiej, przybijamy piątki i żartujemy – generalnie atmosfera przyjaźni i pokoju :). Dzieciaki znają granicę i jestem w stanie stwierdzić, że metodycy w tej kwestii mijają się z prawdą. Są jednak sytuacje, w których instruktor się zdenerwuje, że hej… albo jak osa… albo jak diabli… no mocno się zdenerwuje… co widać na zdjęciu poniżej 🙂

Nasza szkoła jest szkołą  pływania i wiedzą to wszyscy, którzy oddają nam pod opiekę swoje pociechy. W nauczania jesteśmy skuteczni dzięki czemu większość naszych kursantów trafia do nas z polecenia a nie jakiejś płatnej reklamy. Wielu też po latach wraca z młodszymi dziećmi czy podsyła nam swoje drugie połówki. No po prostu wracają.  Naszym głównym zadaniem jest więc wyposażyć kursantów w umiejętności pływackie tak szybko jak to tylko możliwe. I bardzo nam na tym zależy! Śmiało można powiedzieć, że to jest nasza misja. Lubimy swoją pracę, lubimy dawać radość innym (kiedy już się nauczą) i bardzo cieszymy się z nawet najmniejszych sukcesów naszych mniejszych i większych pływaków. I dochodzimy do momentu, na który wszyscy czekali…. Czyli kiedy instruktor się zdenerwuje.  Rodzice wysyłając do nas swoje pociechy inwestują swój czas oraz pieniądze. I zdarza się, że dzieciaki czasami szaleją, rozrabiają i mają muchy w nosie, są przecież tylko dziećmi. Lekcje pływania, różnią się jednak od innych zajęć tym, że jak mówił mój nauczyciel akademicki „woda to żywioł” 😉 Można więc w trakcie wygłupów kogoś podtopić, uderzyć, poślizgnąć się i.. no nawet nie chcę myśleć o tym co jeszcze można. Jako opiekunowie grupy nie możemy dopuścić do żadnych niebezpiecznych sytuacji – nasza reakcja musi być szybka i zdecydowana niczym komandosa GROMU, trzeba więc krzyknąć. Osobiście uważam, że lepiej jest podnieść głos niż dopuścić do sytuacji, w której komuś stanie się krzywda. Tu jeszcze moja mała porada. Jeśli dzieciaki biegają po basenie co jest cholernie niebezpieczne to wstrzymajcie się zanim krzykniecie STOP, albo NIE BIEGAJ. Dzieje się czasami tak, że jak dzieciak pędzi na złamanie karku to lepiej jest mu dać dobiec niż krzyknąć. Dzieciaki słysząc „stop” dają ostro po heblach i wtedy mogą gwizdnąć dobrego orła. Ja już z doświadczenia wiem, kiedy krzyknąć mogę a kiedy nie…  Więc instruktor jest zły jeśli chodzi o bezpieczeństwo. Tu nie ma o czym dyskutować. Instruktor wkurza się też kiedy ma przed sobą ucznia zdolnego, który powinien już pływać dobrze, jednak sobie po prostu bimba, ma w nosie. Ma w nosie czas rodzica, który go na basen przyprowadził jego ciężko zarobione i wydane u nas pieniądze a na samym końcu już tylko skromnie wspomnę, że ma w nosie instruktora, który wkłada całe swoje serce w tą mokrą robotę… 😉 I czasami wydaje mi się, że instruktor bez emocji to taki, któremu nie zależy. Nawet niesamowicie spokojny Krzysiek czasami się uniesie a świadczy to jedynie o tym, że na naszych dzieciakach po prostu nam zależy…

A na sam koniec film rosyjskiego trenera żeńskiej kadry narodowej Evgeny Trefilov… temu to dopiero zależy 🙂

Ze sportowym pozdrowieniem…

pełen spokoju dzisiaj oPLYWANIUblog.pl

You may also like...

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *