Trener a Instruktor…

A dokładniej, trening a lekcje pływania a jeszcze dokładniej, sport wyczynowy a rekreacyjny… No i nie trzeba było tak od razu 😉

Sportsmenka, którą widzicie na zdjęciu jest zawodniczką profesjonalną, wyczynową i żyje prawdopodobnie wyłącznie z podnoszenia ciężarów! W ten dość drastyczny sposób, chciałem Wam pokazać różnicę między sportem wyczynowym a rekreacyjnym.

Każdy z moich kolegów, który ukończył AWF i choć trochę na zajęciach uważał- potwierdzi, że sport wyczynowy nie jest zdrowy! Tak tak … sport (zawodowy) to (nie) zdrowie… Celem zawodowców, zarówno zawodników jak i trenerów  jest osiągnięcie zamierzonego celu. Celem tym jest wynik, który pociąga za sobą sponsorów, reklamodawców, oglądalność w telewizji a mówiąc prościej… pieniądze! Albo jak mówią inni pińądze 🙂 Śmiało można powiedzieć więc, że sport wyczynowy to przedłożenie wyniku sportowego ponad wszystko! Ponad zdrowie sportowca, jego życie prywatne, czas wolny itp. Wspomnieć wypada, że trenerzy  w klubach sportowych rozliczani są właśnie za wynik. Nie będą się więc wzbraniać (oczywiście nie wszyscy – nie denerwuj się Kubuś ) przed zajechaniem zawodnika, jak to miało miejsce jeszcze parę dobrych lat temu kiedy to mieliśmy w różnych dyscyplinach mistrzów na poziomie juniora, którzy dzięki „wsparciu” swoich trenerów nie dojechali do wieku seniorskiego, bo zostali wyeksploatowani! Winę za to ponosił również system szkoleniowy obowiązujący w naszym kraju, czyli np. zespół siatkarski na każdym etapie swojej zawodowej kariery przekazywany jest innemu trenerowi, który musi wykazać się wynikiem i dalej już leci… lecą stawy… więzadła… kolana i kręgosłupy…

No dobra, ale to miał być blog o pływaniu a tu na pierwszej stronie jakaś „ciężarówka” znaczy się sportsmenka 😉

Bardzo często ludzie mylą lekcje ( naukę i doskonalenie) pływania właśnie z treningiem sportowym. Mają zakodowane gdzieś z tyłu głowy, że po lekcji pływania, albo ich dzieci, albo oni sami powinni wychodzić z wody „na czterech”. Taki ma być ogień… Tylko, że… na zmęczeniu nie wykształcimy odpowiedniej techniki pływackiej. Co nie oznacza, że nie dajemy kursantom w wodzie „czadu” jasne, że dajemy tylko, że rozsądnie… wtedy kiedy można. Instruktorowi pływania (ktoś zauważył, że pogrubiam pewne sprawy?) więc Instruktorowi zależy na tym, żeby wyposażyć Cię w odpowiednią technikę pływacką, która pozwoli Ci pokonywać duże odległości w wodzie nie męcząc się przy tym zanadto! Czyli tak jak u nas w kraju…. uczymy jak popłynąć, żeby się przy tym specjalnie nie narobić… na tym polega sport rekreacyjny.  I kiedy Twoja technika będzie już odpowiednia, wtedy możemy dać Ci w wodzie trochę więcej czadu. Robienie tego wcześniej nie ma specjalnie sensu, bo przepłynięcie 10 basenów trąc tyłkiem o dno pływalni nie ma żadnego sensu. Choć wielu uważa, że jak dostanie na basenie w kość… „no… dzisiaj to był dobry trening” tfuu… No kurde nie trening… ale wiem… „idę na trening” to brzmi dumnie. No i spoko! Bardzo często dzieciaki, które wychodzą z pod naszych skrzydeł rozpoczynają karierę pływacką „zawodniczą”! I tam rzeczywiście walczy się o wynik, zwycięstwo i medale!

A no i na koniec sprawa, która już trochę zaczyna mnie nudzić… czyli po raz kolejny technika… „sportowa”, o której pisałem już w poprzednich postach. „Panie, ale w internateach to pływają tak” No pływają bo to zawodnicy! Ty też na ulicy, jadąc samochodem nie hamujesz lewą nogą!  No widzisz… a zawodowcy hamują… znaczy możesz… spróbuj… tylko się dobrze ubezpiecz wcześniej… Wiem, że się trochę uniosłem, ale porównywanie dzieci, które UCZĄ SIĘ PŁYWAĆ jeszcze raz napiszę! Uczą się! – porównywanie ich do zawodników, nawet w tym samym wieku, którzy trenują codziennie po półtorej godziny, jest moim zdaniem po prostu nie rozsądne! I trzeba tylko trochę cierpliwości! Czyli najpierw odpowiednia technika i umiejętności a potem dopiero „wyczyn”.
Ze sportowym pozdrowieniem

 

oPŁYWANIUblog.pl

You may also like...

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *