Pływanie z JUTuba :)

Często jest tak, że zanim gość przyjdzie na naukę pływania, najpierw sam rzuca okiem w Internet i próbuję rozkminić technikę danego stylu, obserwując Phelpsa czy innego pływackiego guru… A kończy się to mniej więcej tak…phelps

Kończy się to mniej więcej tak jak opowiadał mi mój znajomy mechanik samochodowy Wojtek (Pozdrawiam Cię Wojtek 😉 Czyli gość sam próbuję w domu rozebrać silnik i zrobić gruntowny remont a potem ląduje w warsztacie z tak zwanym „silnikiem skrzynkowym” 🙂 Czyli silnikiem w częściach upakowanym w skrzyneczki i mówi „kochany panie mechaniku”… 🙂

Kiedyś… parę dobrych lat temu pisałem najpierw prace licencjacką a potem magisterską odnośnie wiedzy nauczycieli wychowania fizycznego na temat uczniów posiadających specyficzne trudności w nauce a dokładnie dysleksję. Którą jak pewnie  już zauważyliście czytając moje wpisy sam posiadam 😉 I wiecie co się okazało? Że badani przeze mnie nauczyciele (ok. 100 sztuk) coś tam wiedziało o dysleksji, ale wiedza, którą posiadają pochodzi w dużej mierze z Internetów… no i co? No jak kurde można bezgranicznie wierzyć w coś co kiedyś z głupoty napisał 13 letni Krzyś bo oglądał film na discovery i uznał, że wiedza, którą w ten sposób posiadł jest wystarczająca do tego, by pokazać ją szerszej publiczności… Nie musisz też bezgranicznie wierzyć w to co piszę ja 😉 Ale już bez żartów! Na youtubie rzeczywiście zamieszczonych jest wiele filmów wartościowych, problem polega jednak na tym, że zaczynając przygodę z pływaniem nie będziesz w stanie przesiać ich od znaczącej większości syfu tam zamieszczanego. I to jakiego syfu! Gość z pełnym przekonaniem, donośnym głosem na maxa pewny siebie… opowiada pierdoły… no opowiada, bo chce żeby mu się reklamy wyświetlały i kasa choć małym strumykiem płynęła do kieszeni…

Teraz drugi aspekt internetowych filmów… Zdarza się tak, że wchodzisz w neta i patrzysz jak pływa Phelps, albo inny basenowy guru. Tutaj też czają się na Ciebie pewne niebezpieczeństwa. Po pierwsze technika sportowa ciut różni się od tej zwykłej, poprawnej, ale takiej, która pływa przeciętny kowalski a nie czołowy światowy zawodnik na dopingu. Ups… ja napisałem na dopingu? 🙂 Musisz też pamiętać, że niektórzy zawodnicy technikę mają czasami nawet przeciętną, albo posiadają jakieś dziwne dodatkowe „przyruchy”, tylko kogo to obchodzi skoro gość zdobywa medal za medalem a sponsorzy pchają się drzwiami i oknami. Podczas zawodów pływackich zawodnicy rozglądają się też w koło gdzie są ich przeciwnicy… trochę głupio by wyglądało gdybyś do swojej „codziennej” techniki wprowadził takie rozglądanie 😉 I to o czym zawszę mówię kursantom na zajęciach… Jeden ma mocne nogi a jeszcze inny całe swoje pływanie opiera na sile kończyn górnych czyli RR 🙂 I technikę też mają ustawioną pod swoją fizyczność i predyspozycje. I potem przychodzi taki młody wysportowany kolarz, który chcę rozpocząć przygodę z thriatlonem, ale nigdy wcześniej nie pływał… i mówi „stary, ale w internecie widziałem, że przy grzbiecie to oni rękę ciągną tak…” zaczynanie nauki pływania od tego co podejrzałeś podczas olimpiady w Rio to po prostu basenowy strzał w kolano.

Dobra kończmy tą nierówną walkę z jutubem, bo dla mnie to trochę tak jak byś podglądał start rakiety w kosmos a potem poszedł do garażu i sam lutownicą próbował zmajstrować taki kosmiczny bolid…

Oglądanie filmów w necie nie jest raczej szkodliwe, znaczy tych o pływaniu 😉 Tylko pamiętaj, że podejmując samotną próbę nauczenia się techniki pływackiej możesz narazić się na zakodowanie sobie złych nawyków oraz ruchów, które później bardzo ciężko będzie wyeliminować…  Zawsze z Romanem powtarzamy, że lepiej jest nauczyć kogoś od podstaw niż poprawiać złe kodowane czasem latami nawyki. Pomyśl sobie, że miałbyś teraz iść jeszcze raz na kurs prawa jazdy i jeździć tak jak Bozia przykazała… 🙂 No i w końcu poprawianie błędów.  Sam siebie na basenie nie widzisz. Nie bez powodu w salach do nauki tańca umieszczone są lustra. Na basenie ich niestety nie ma, więc warto mieć kogoś, kto się na pływaniu zna, poprawi Ci technikę i dopilnuje poprawności jej wykonywania.

I na sam koniec powiem Wam tylko, że w nauczaniu pływania pewnych rzeczy nie robi się „dosłownie” i często kursanci pytają „ale co to ćwiczenia ma wspólnego z kraulem” a no ma… ale ten temat zostawię sobie, na któryś piątek 🙂

poozdrawiam

oPLYWANIUblog.pl

 

 

You may also like...

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *