No dobra, ale ja bym chciał bez deski.

Wiele osób postrzega pływanie z deską jako coś czego trzeba się wstydzić. Bardzo często pojawia się pytanie „a muszę pływać z tą deską?”. No… musisz! Nie znam nikogo kto nauczyłby się pływać (poprawnie technicznie) nie używając deski! A uczę już 10 lat…  Deska nie jest czymś w rodzaju rękawków czy koła ratunkowego dla dorosłych. Sprawa jest prosta, aby nauczyć się pływać trzeba doskonalić technikę a żeby doskonalić technikę trzeba wyselekcjonować dany ruch np. płyniemy na brzuchu, nogi pracują naprzemiennie do kraula- ręce wyciągnięte w przód oparte o deskę i wykonujemy kraulowe ruchy jednej ręki. Jasne, ktoś powie, że da się bez deski i nawet wstawi film na You Tube jak to zrobić. Z tym, że nam na lekcji nie chodzi o to by w wodzie walczyć o życie, tylko o poprawne wykonywanie ćwiczeń.  I każdy kto ma chociaż trochę pojęcia o pływaniu bardzo często wchodząc na basen pierwsze kroki kieruję w stronę magazynu ze sprzętem i tam stara się wygrzebać jakąś sensowną deskę oraz wafelka czyt. pullboya. Deska jest istotna w procesie nauczania pływania z jeszcze jednego względu. Mianowicie ćwiczenie składa się z kilku elementów  a) pozycji wyjściowej i – b) ruchu. Deska sprawia, że wiesz gdzie ruch się zaczyna i gdzie kończy! Mało tego! Działa jako swojego rodzaju znacznik! Załóżmy, że płyniesz kraulem na piersiach- w kraulu rękę do wody włożyć trzeba  na wysokości barku i nie wolno jej przekładać za tak zwaną oś symetrii ciała. Już się robi ciekawie 🙂 Mając deskę i trzymając na niej ręce na szerokość barków wiesz mniej więcej, w którym miejscu musisz zakończyć nadwodną fazę ruchu i włożyć rękę do wody. Ćwicząc bez deski zrobiłbyś to „na oko”. A nie o to w doskonaleniu techniki przecież chodzi.

Dobra zostawmy technikę. Skupmy się na ćwiczeniach wzmacniających mięśnie nóg. Tu również deska jest niezastąpiona. Płynąc na brzuchu samymi nogami, deska ułatwia Ci oddychanie. Oczywiście tu też możesz próbować bez niej, ale zaufaj mi, że nawet największe „hardkorowe koksy” wymiękają po dwóch długościach takiego pływania. A przez dwie długości to Ty mój drogi bezdeskowiczu nóg nie wzmocnisz.

I na końcu pullboy. Czyli w języku instruktorów „wafelek”. Chcąc np. wzmocnić górne partie mięśniowe ( mm. rąk, obręczy barkowej, klp.) wkładasz „wafla” między nogi i zasuwasz samymi rękami do grzbietu, kraula czy delfina a ten pomaga Ci w utrzymaniu nóg w pozycji poziomej. Tutaj niczego więcej nie trzeba tłumaczyć.

Podsumowując. Na zajęciach z nauki czy doskonalenia pływania zależy nam na wykonaniu ćwiczeń zgodnie z metodyką, kolejnością ich przeprowadzania. Metodyka obejmuje zarówno ćwiczenia z deską jak i bez niej. Pamiętać należy jednak, że aby ta cała zabawa w wodzie miała sens trzeba się metodyki trzymać bo przecież ktoś kiedyś opracował ją po to, by nauka szła do przodu tak szybko jak to tylko możliwe. Trzeba też pamiętać, że pływanie z deską to nie żadna ujma a jedynie świadomość całego skomplikowanego procesu jakim jest nauka pływania!

 

Pozdrawiam

 

Opływaniublog.pl

 

You may also like...

2 komentarze

  1. Karol Zieliński napisał(a):

    przeczytałem, nadrobiłem zaległe wpisy, bardzo fajnie napisane, rzeczowo i na temat 🙂
    czekam na kolejne, aby doskonalić swoje umiejętności 🙂
    pozdrawiam.

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *